poniedziałek, 28 października 2013

15.

15.
-Wszystko czego pragniesz masz na wyciągnięcie ręki,uwierz w siebie. - wiele osób próbowało mnie zmotywować takimi,albo podobnymi słowami,które za nic w świecie nie mogły do mnie dotrzeć. Czułam,że istnieje otaczająca mnie bariera,która zatrzymuje wszystkie pozytywne aspekty mojego życia i wchłania jedynie pesymistyczne sytuacje i uczucia, o których dawno powinnam zapomnieć. Nikt nie potrafił jej przebić,owszem,była jedna osoba,ale ona od dawna dla mnie nie istnieje. Rozsypała się jak suchy,parzący piasek,zostawiając wewnątrz mnie kilka blizn, które powolnie i ospale znikały z mojego wnętrza, tworząc małe iskierki nadziei i wiary. Byłam cholernie słaba, przez nie,nie potrafiłam się podnieść. Stopniowo wznosiłam się ku górze i w końcu wstałam, chociaż to jeszcze nie było to o czym marzyłam. Z czasem było coraz lepiej, do kolejnego napadu uczuć, które jednym ruchem zmiotły moje ciało i poukładane myśli z powierzchni ziemi. Kolejny raz postanowiłam się nie poddać.
Bezapelacyjnie i nieświadomie niszczyłam wszystko na czym mi zależało. Po jakimś czasie zostałam sama,zamknięta w czterech ścianach, jeżeli odcięłam się od ludzi, to może i lepiej byłoby odciąć się od tlenu,którego tak bardzo potrzebowałam i z każdą minut coraz szybciej i spazmatycznie wdychałam? Nie.
Odgoniłam wszelkie myśli i spróbowałam myśleć o czymś pozytywnym. W tym tygodniu informacja,której się dowiedziałam,sparaliżowała całe moje ciało. Jak to jest dowiedzieć się,że się tak czy siak straci wzrok?
Z każdą sekundą panika w moich oczach narastała, nerwowo stukałam palcami po blacie ciemnego stołu.Jak to będzie, gdy nagle obudzę się,a przede mną będzie tylko i wyłącznie ciemność? Nicość. Czerń kojarzy się mało pozytywnymi uczuciami,więc byłam pewna,że utożsamię się z bólem,cierpieniem i samotnością,aczkolwiek postanowiłam sobie jedno. Przeżyję ten czas,swoje życie jak najlepiej potrafię i pomimo załamań psychicznych, dam z siebie wszystko. Może przez to wszystko co mnie otacza nie popadnę w depresję paranoidalną? Chociaż nic nigdy nie wiadomo...
Otworzyłam oczy i z uśmiechem na twarzy wmówiłam sobie,że potrafię do czegoś dojść, mimo to,że posiadam masę wad,a niewiele zalet. - Nie pozostaje mi nic innego,niż czekać na koniec. - tak bym powiedziała jeszcze kilka miesięcy temu,ale postanowiłam,że przenigdy,choćby nie wiem co - nie poddam się, bo wiem,że "dopóki walczysz,jesteś zwycięzcą" . 
Zgniotłam kolejną kartkę marzeń i wyrzuciłam do kosza, rozprostowałam palce i z uśmiechem na twarzy, wyszłam na słońce.